Smaki Islandii- specyficzne rarytasy

Witam serdecznie moi mili 🙂

Dawno nie było żadnego posta, a tym bardziej o kulinariach. Na zakończenie serii postów o magicznej Islandii, przedstawię Wam więc niezwykłe jej smaki- czyli to, co na wyspie jest dla Islandczyków prawdziwymi rarytasami, a czego koniecznie (albo niekoniecznie.. :0 )trzeba skosztować odwiedzając ten niezwykły kraj. No bo jaki ma sens tylko oglądanie otoczenia? Aby wyjazd w inne realia był w pełni zaliczony, trzeba spróbować! Uszczknąć… Powąchać… Poczuć…

Jak wszędzie na świecie także i tu zjeść można standardowo frytki i burgera, ale UWAGA! Mc Donald`s tu nie znajdziecie. Kiedyś było kilka punktów, ale splajtowały. Tak, tak! Dobrze czytacie- splajtowały! KFC się jakoś trzyma, są też inne rodem z USA, ale nie Mac. Jest kilka islandzkich fastfoodów. Spróbowaliśmy więc ichniejszych burgerów. Pizzy też 😉 Były ok. Żałujemy, że w biegu nie byliśmy na ichniejszym słynnym hot-dogu, ale może jeszcze kiedyś?

Prawdziwymi przysmakami Wikingów, obdarowali nas nasi kochani przewodnicy. I tak w menu znalazły się:

czyli STEK Z WIELORYBA. Mięsko to jest bardzo popularne na Islandii. Mieliśmy je przyrządzić na grillu, ale ostatecznie zjedliśmy lekko  podsmażone na patelni. Struktura tego mięsa jest jakby gąbczasta, mięso jest ciemne. Smak przypomina wątróbkę, ale jest o wiele łagodniejszy i delikatniejszy. Rozpływa się w ustach. Ja osobiście wątróbki nie lubię, ale wieloryba dało się zjeść 😉

 

SUSZONA RYBA,  zazwyczaj jest to bodajże dorsz (ale też łupacze, sumy). Złowione ryby patroszy się, filetuje, soli i wiesza na takich specjalnych drewnianych jakby szubienicach. Umiejscowione są one zazwyczaj na pagórkach, tam gdzie swobodnie hula wiatr. Wiszą tam tak kilka tygodni, aż wyschną całkowicie na przysłowiowy wiór. W smaku naprawdę bardzo dobre pomimo tego, że sól jest nieco mocniej wyczuwalna na języku. Mięsko jest dość twarde, ale ładnie się rozwarstwia. Jakby to rzec: “po polskiemu” można na kanapkę z masełkiem sobie położyć i powiem Wam, że całkiem, całkiem.. 😉

 

a w literaturze jogurt  robiony z mleka krowiego. Tylko z tą różnicą, że islandzki jest z ichniejszych krów, a te są jednak żywione inaczej. I chyba zdecydowanie inaczej się go robi. U nas jogurt to taka bardziej “ciapka”, a skyr konsystencją przypomina raczej nasz stary, dobry, polski serek homo. Jest bardziej gęsty i puszysty niż jogurt, ale tak samo dostępny w różnych smakach.  Skyr jest rodzajem twarogu produkowanym z odtłuszczonego mleka. Jest bardzo zdrowy z uwagi na to, że zawiera aż 12% białka, prawie 0% tłuszczu, a dodatkowo jest bogaty w wapń i witaminy. Bardzo syty. Przepyszny! I uwierzcie mi- ten z Biedronki, Lidla czy innych gigantów nawet koło niego nie stał…

 

Absolutnie fenomenalna, powalająca smakiem tradycyjna Islandzka zupa. Robiona z baraniny lub jagnięciny, z ziemniakami, brukwią i marchewką, ale może również zawierać kapustę, cebulę, pora oraz czosnek. Ważnym dodatkiem są również lokalne suszone zioła. Podawana z pieczywem. Bardzo rozgrzewająca, przypadła nam do gustu! Więcej na jej temat znajdziecie  tutaj   

 

a właściwie krem z homarów. Chyba wiele pisać nie potrzeba. Fantastyczna, kremowa, fenomenalna w smaku. i nawet natrafiłam na kawałki tego zacnego skorupiaka. Lekko pikantna, podawana z pieczywem. Bardzo sycąca. Pychotka!

 

PASZTET Z RENIFERA. Islandczycy jedzą go w różnej formie. My próbowaliśmy tradycyjnie- na kanapkę- ale mieliśmy przyjemność uszczknąć wersji zapiekanek w cieście. W smaku naprawdę super, ot dziczyzna, z mocno wyczuwalną nutą przypraw. Ta kompozycja ma intensywny ale bardzo przyjemny zapach. Mniam!

 

A TERAZ UWAGA!!! OSOBY WRAŻLIWE NIE POWINNY TEGO CZYTAĆ!!!

Taaaak… właśnie. Dostaliśmy pod nos coś o dziwnym, brunatnym kolorze, dziwnym, ale nie jakoś specjalnie obrzydliwym zapachu, nabite na wykałaczkę.. Widać było jakby okrągłe (?) kawałeczki, takie do kupy sprasowane czy coś… No to do buzi. I co? Ten moment kiedy dowiadujesz się, że przeżuwasz MARYNOWANE BARANIE JĄDRA !!! Niby smak taki sobie, ani pyszny, ani wstrętny, lekko jakby octowy, raczej taki gumiasto bezpłciowy (xd) ale ta świadomość!!! Ledwo nam przeszło przez gardła XD Ale, że my Polacy  “z jajami”- daliśmy radę! Szału nie było, uczucia mieszane… a Islandczycy uważają to za wielki rarytas o którym więcej dowiecie się    tutaj  , i jest traktowany na równi z jeszcze jedną przekąską…

 

Zdecydowanie kulinarna, islandzka bomba!!! FERMENTOWANE MIĘSO Z REKINA… A raczej jak żeśmy je “ochrzcili”- posikane. Dlaczego? Bo dawno, dawno temu, kiedy nie było takiej technologii jak dziś, jak wikingowie złowili rekina a nie chcieli mięsa przecież zmarnować, wykopywali dół w ziemi, wrzucali tam mięso i na nie…sikali !!! Serio, sikali nie..!!! Potem zakopywali je na parę tygodni czy nawet miesięcy, aby sobie “dojrzało”. Tak kochani, oddawali na nie mocz, dobrze czytacie!!! Teraz już oczywiście tak się nie robi, a dodaje do mięsa amoniaku, który znacznie skraca ten proces, nie ujmując “walorów zapachowych”… Uwierzcie- nie jesteście nawet w stanie wyobrazić sobie jak to potwornie śmierdzi!!! Przy tym czymś miejski szalet to perfumeria, uwierzcie mi. My byliśmy na wyspie zimą, i to paskudztwo leżało na zmarzniętym balkonie, bo w domu absolutnie nie dało się tego trzymać. Nie, nie odważyliśmy się wziąć tego specyfiku do ust!!! Odór był nie do pokonania…

 

Z kategorii 18 zdecydowanie godna polecenia jest…

 

KATLA to zdecydowania najlepsza wódka, jaką kiedykolwiek piłam!!! Jest niezwykle łagodna w smaku, nie czuć w ogóle tej niekoniecznie pożądanej przez większość nutki spirytusu. Sekret Katli polega na jej filtracji przez lawę, dlatego jest taka pyszna, lekka  i świeża. Tej wódki nie znajdziecie nigdzie indziej na świecie, ponieważ Islandyczy jej nie eksportują. Z tego co słyszałam jest to jedna z najlepszych wódek na świecie!!! I mogłoby się to zdecydowanie zgadzać, bo kaca po niej ani widu, ani słychu.. ;D

 

Bardzo dobre piwko. Jasne, z łagodną nutką goryczki, lekkie. Dobre jest lane, ale w puszcze też niczego sobie. Warto spróbować!

 

Na odchodne, albo raczej “na odwagę” na lotnisku postanowiliśmy spróbować jeszcze sławetnej wódki REYKA. Czytaliśmy w necie opinie, że dobra. Kupiliśmy więc po “gówniarzu” na próbę, no bo wypada jeszcze wsadzić dziób w ostatnie islandzkie “rarytasy”. Nie ma porównania między nią a Katlą. To w tej chwili zupełnie inna klasa wódki i dowiedzieliśmy się, że na przestrzeni kilkunastu lat straciła swoje walory smakowe. Jednym słowem- czuć spirytus.. :/

 

Więcej kulinarnych grzeszków nie było i choć wiem, że jest tych hitów islandzkiej kuchni znacznie więcej, to wydaje mi się, iż zdecydowanie eksperymentowania ze swoimi kubkami smakowymi było momentami aż nadto! Bo jak to mówią turyści, którzy byli na Islandii? Jedzcie wszystko czego NIE jedzą Islandczycy… xDDD

Pozdrawiam

P :*

2 thoughts on “Smaki Islandii- specyficzne rarytasy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *