Blue Lagoon SPA

Witam kochani!

Tak jak zapowiadałam wcześniej- dziś zajrzymy do słynnego islandzkiego SPA- Blue Lagoon. Brzmi egzotycznie, a podsycana pięknymi zdjęciami z neta myśl o nim przyprawiała mnie o dreszczyk emocji od momentu zakupu biletów i zaplanowania podróży na wyspę. Ja- taka tam zwykła babka, będę moczyć kuper w najmodniejszym SPA, gdzie była niedawno cudowna Jessica Mercedes czy same Kardashianki!? Nie mieściło mi się to w głowie! Będzie bosko- myślałam. Ale czy aby na pewno?

Jak wiecie, Islandię zwiedzaliśmy trochę w biegu. Krótki dzień, dużo miejsc do odwiedzenia i tak dalej. W czasie naszych podróży, dużo rozmawialiśmy z naszymi kochanymi “przewodnikami”, którzy opowiadali nam co, jak i gdzie. I tak zeszło na rozmowę o tym niezwykłym właśnie miejscu. To i owo więc pokrótce nam opowiedzieli, a resztę oceniliśmy na miejscu, pozostawiając sobie wszelkie decyzje po małym rekonesansie 😉

I tak po dotarciu na miejsce, okazało się że jednak odpuścimy. Jednym z czynników były tłumy turystów. Ogromna kolejka do kasy. Masa ludzi w wodzie, masa ludzi wszędzie, więc i na masaże czy zabiegi kiepsko się załapać. Każdy gada po swojemu, jest więc tam niesamowity gwar i szum, raczej ciężko o relaks w takich warunkach.  A ja wolę raczej miejsca ciche i spokojne, gdzie mogę otulona wodą po prostu “odpłynąć”. Kardashianie to mieli całą Lagunę na całą noc tylko dla siebie, nam- zwykłym ludziom- nie dane jest doświadczać  aż takich “przywilejów” i luksusów XD  Po drugie rozważyliśmy dokładnie cenę przekładając wszystkie te czynniki na czas jaki można tam spędzić. No powiem Wam, że szału nie ma. To znaczy, jeśli rzeczywiście siedziałoby się tam cały dzień to jeszcze spoko, ale co tam robić cały dzień? Nie popływasz- bo to w zasadzie sadzawka, przepiękna owszem, ale nie basen. A ja kocham pływać. Woda śmierdzi zgnitymi jajkami (siarka), co może na dłuższą metę być po prostu przykre i przyprawić o ból głowy, a o co na wyspie nie trudno, z powodu sporej różnicy ciśnienia. A poza tym zaszła obawa, że moja raczej sucha i atopowa miejscami skóra tego nie wytrzyma. Ta “magiczna” błękitna woda jest skierowana bardziej do osób z tłustą i trądzikową cerą. Więc ja jednak nie ryzykowałam, tym bardziej, że skóra na mojej powiece jak i “całe oko” dawało mi mocno się we znaki już zaraz po przylocie na wyspę, siłą zwykłego mycia. Ponadto każdy kto tam był choć raz, narzekał na koszmarnie zniszczone po tej wodzie z Laguny włosy. Bo jak wspomniałam wyżej- na całej Islandii woda jest z siarką, stąd jej charakterystyczny zapach i wysuszające właściwości. Ale co ciekawe- śmierdzi tyko ciepła. Za to zimna pozbawiona jest tej przykrej woni, i jest całkowicie darmowa 😉 Nadaje się do picia prosto z kranu, bez względu na lokalizację. Dlatego kupowanie “mineralnej” jest zbędne i dla islandczyków kompletnie niezrozumiałe, ale za to gdzie nie gdzie jak usłyszą turystę kupującego butelkę wody- natychmiast kilkukrotnie podnoszą jej cenę (w małych sklepikach)!!! Wracając do Laguny- można tam spędzić więc max 2 godziny, a za taką kasę moim zdaniem można sobie zorganizować lepiej czas, albo nakupić pamiątek… Na “selfika” jak najbardziej, bo ta woda robi naprawdę mega wrażenie! I większość turystów właśnie po to tam przyjeżdża 😉 No to pstryk!

       

Na uwagę zasługuje na pewno restauracja Lava. Wystrój robi wrażenie, a i menu nie zgorsze.

Wrażenie zrobił na mnie sklep z kosmetykami z minerałami z Blue Lagoon SPA. Kremy, balsamy, peelingi, maseczki, do ciała, do twarzy, pod oczy, do wszystkich rodzajów skóry. Również w wersji mini- podróżnych. Ale nie tylko kosmetyki tam można kupić. Są też olejki zapachowe, świece, dyfuzory, ubrania, biżuteria ( z lawy też).  Wygląda to dość luksusowo 😉 Jak wspomniałam w jednym z wcześniejszych wpisów, sklep Blue Lagoon SPA jest też w Reyjkjaviku, na Laugaveur. Sama osobiście przetestowałam maseczkę stamtąd, z białej glinki. I choć wiem, że nie powinnam bo ta akurat nie nadaje się dla mojego typu skóry, to jednak zaryzykowałam bo nie chciałbym kiedyś umrzeć w błogiej nieświadomości jak to jest mieć isladzkie błoto na twarzy! xd

                 

     

Reasumując:

jedni pokochają ten obiekt i będą zachwyceni, inni obejdą się smakiem i nie będą ryzykować swojego komfortu psychicznego. Bo to jest przecież najważniejsze! Nic na siłę. Jedno jest pewne- trzeba tam koniecznie pojechać zobaczyć to specyficzne i piękne wizualnie miejsce stworzone typowo pod turystów, a wszelkie decyzje pozostawić sobie 😉

P :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *