Islandia cz. 1- magiczna wyspa księżycowa

Witam podróżniczo!

Ponieważ poprzednie posty nadganiały minione pół roku, a tak się akurat nam złożyło, że ostatnio odwiedziliśmy Islandię 😀 tak więc posty podróżnicze chwilowo “łapią się za ogon”. I tak chyba będę musiała podzielić ten wpis na kilka mniejszych, żeby się lepiej czytało i oglądało… 😉

Islandia- jak w tytule- magiczna wyspa księżycowa. Przedstawiać Wam jej nie muszę, bo w ostatnich kilkunastu miesiącach jest hitem podróżniczym wielu fanów zwiedzania, i “ulegaczom” mody, pełno jej więc wszędzie w sieci. Mój luby był tam już latem 10 lat temu, ale mimo- to wiedzeni pięknymi zdjęciami i filmikami, podsycani przez świetne opisy, od słowa do słowa z rodzinką- postanowiliśmy Islandię odwiedzić. Zimą 😉 I tak spędziliśmy na wyspie 10 fantastycznych dni! Mieliśmy wspaniałych przewodników, którzy mieszkają tam już trochę lat, tak więc nie musieliśmy błądzić i szukać niczego na własną rękę. To dla nas był naprawdę niezwykły i szalenie cudowny czas, tak więc kochani- DZIĘKUJEMY!!!

Wszystko zaplanowaliśmy w najdrobniejszym szczególe- co, gdzie i kiedy pojedziemy zobaczyć. Tak nam się przynajmniej wydawało. Pogoda na Islandii jest bardzo kapryśna, i tak naprawdę to ona dyktowała nam warunki i narzucała tempo (można to sobie wyobrazić po obejrzeniu drugiego odcinka Iron Majdan   ,kręconego podejrzewam na jesieni 😉 ) Jasno robiło się koło 10 rano, a wieczór nastawał o 16-17, do tego alerty pogodowe, sztormy, śnieżyce, czy uporczywy deszcz…  Mimo to, udało się zwiedzić niemalże wszystkie obrane przez nas punkty.

Na pierwszy strzał wybraliśmy się na wodospady Hraunfossar nazywany także Girðingar oraz Barnafoss. Są naprawdę cudowne, i chyba mniej znane turystom, za to uwielbiane przez Islandczyków. Pierwszy z nich to ponad sto miniaturowych wodospadów tworzących ciąg kaskad i strumyków tryskających wprost ze skał wąwozu, spływających po jego zboczu na długości ponad siedmiuset metrów do rzeki Hvítá, wsiąkając i przesączając się po drodze przez porowatą strukturę tysiącletniego pola lawy Hallmundarhraun, dzięki czemu zachowuje tę samą temperaturę 3,5°C i stały przepływ 5 m³/s. Dlatego też Hraunfossar nigdy nie zamarza i można podziwiać go bez względu na porę roku.

4044A47A-60D2-413E-B6CE-7C399AB1CC00CD16A24F-5BD9-4741-ABCB-37F00B3CE4B2EF141CCB-8643-47DC-BFD2-3A7FD11CA27509EB751A-5428-42FE-B493-A57EB76A92C66381D94A-71C0-4D7A-8706-259CA76814C8

Kilkadziesiąt metrów powyżej Hraunfossar znajduje się wodospad Barnafoss, zwany “wodospadem dzieci” którego nazwa związana jest z pewną ponurą historią z przed wielu lat, o której przeczytacie tutaj. Jest przeuroczy, a jego miętowo-lazurowy kolor na tle czarnych wulkanicznych skał i śniegu wygląda po prostu obłędnie!!! W życiu czegoś takiego nie widziałam, a byłam jako podlotek w kilku krajach 😉

25ACD134-C1B0-46EE-9586-B5CDD43FA8FB0A0405FD-006D-435D-B9CD-2072C327560215CE2937-C306-4019-9EC4-8A3D694CE2AF2E7E265A-63AB-4AE1-AFD4-7DE38C465EFE26A9B03F-6C84-44D4-8F97-54A5A5647EF1

Nie tylko te wodospady ale też i droga do nich była mega przeżyciem! Piękne widoki: śnieg, mnóstwo śniegu, ocean, wulkaniczne góry, góra Esja, tunel pod oceanem, nieokiełznane pustkowia.. można by wymieniać w nieskończoność! Ogromne wrażenie zrobiły na nas konie islandzkie- wolno pasące się w stadkach po kilka, kilkanaście sztuk, na pastwiskach tuż przy drodze. Nie straszny im śnieg, lód czy mroźny wiatr. Również owieczki się tam tak luzem wypasają, choć rzadziej je można było napotkać.

988366AA-CEC6-4414-8D1F-BAD8B2EC4CE9135E8740-EB04-4D48-9A26-D20ED1AAEDED318FC8E4-F858-406D-87C6-0605432BAEB8

Następnie udaliśmy się na wygasły już wulkan Grabrok ( Stóru-Grábrók ) znajduje się tuż przy drodze nr 1 zachodniej Islandii w środkowej części półwyspu Snaefellsnes w okolicach osady Bifrost. Wulkan jest pozostałością po dużym systemie wulkanicznym Ljósufjöll , a jego ostatnia erupcja miała miejsce ponad 3400 lat temu.  I ten system też raczej nie należy do szczególnie odwiedzanych zimą 😉 Wspinaliśmy się nań po mega zaśnieżonej, dość stromej miejscami ścieżce, a śmiechu było przy tym co nie miara! Warto było jednak czym prędzej gnać na górę, by zdążyć obrócić przed zmrokiem, bo widoki były wprost fantastyczne!

0C3C2B62-13FE-4E9E-B716-8D0E467778DC07F0808B-F8B3-4890-8D28-B361A6C1B80A4B38575A-1B45-4C28-9A6B-59CD626FE50BDC6FF00D-73B3-44FF-92BB-457AAC71AD62

Kolejny dzień spędziliśmy zaledwie godzinę drogi od Reyjkjaviku w Geopark Reykjanes, jednym z dwóch takich obszarów na Islandii wpisanych na listę UNESCO. Znaleźć tam można całą gamę cudów naturalnych i geologicznych, obfitujących w przepiękną ferię barw, widoków i.. zapachów 😉 Nie tylko mchu, lawy czy oceanu ale też wrzącej pary wodnej i siarki. Miejsce to, również nie należy do szczególnie licznie odwiedzanych przez turystów i przyznam szczerze, że szkoda bo jest absolutnie niesamowite i przepiękne! Będąc na Islandii moim zdaniem to absolutny hit, i naprawdę warto a nawet trzeba je zobaczyć i poczuć, aby lepiej zrozumieć tę “księżycową wyspę”! Tym bardziej, że dodatkową atrakcją w tym miejscu jest tzw. most między kontynentami. A konkretnie rozchodzące się dokładnie w tym miejscu płyty tektoniczne Europy i Ameryki północnej. Można sobie więc tym mostem podreptać do USA i to bez wizy XD

CD73404C-1189-48CB-929A-FE38B94E17513E7B3185-5B88-4C41-9546-46E88F4123B150B1D4B1-B9D2-4F9D-B80E-67F1A6D99491D9725D3C-A9F0-4830-9845-88FF6051918FF6DC3CAA-ABBF-4178-9C2B-8382A012FB997A942DC3-4DDE-4A8E-BCF2-7DCADA324C494C6C14D2-14A4-4429-BFDF-05FB1F94B41FF60D2129-817F-40D7-AE69-66992B7498613C9FD1A0-19D0-4570-A68A-D94ABF56A943806C175C-330C-4081-9948-7011DC5ECF3199BFBB56-4978-4476-BA80-186063BF3A6924A3D93B-4D6F-4C8E-BB2E-BAADE0349BE2

Następny dzień upłynął nam w Reyjkjaviku, ale co tam widzieliśmy opowiem Wam w kolejnym poście 😉

P :*

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *